Są takie miejsca na ziemi, które po prostu trzeba zobaczyć… nie wystarczą zdjęcia ani nawet filmy, żaden obraz nie ukaże przecież majestatu i bezmiaru oceanu, siły uderzenia fal, słonego zapachu mgły unoszącej się w powietrzu.

Nic nie jest w stanie oddać doświadczenia swojej małości i bezbronności wobec przytłaczającego potęgą i nieskazitelnym pięknem krajobrazu.

Jednym z takich miejsc, które oszałamiają rozmachem jest Great Ocean Road.


Droga nad samym oceanem – okrzyknięta przez wielu najpiękniejszą na świecie – położona na odcinku 243 km wzdłuż południowo – wschodniego wybrzeża Australii, została wybudowana przez żołnierzy, którzy powrócili z frontu pierwszej wojny światowej w hołdzie tym, którzy polegli.

Rozpoczyna się w wiktoriańskim miasteczku Torquay (95 km na południowy zachód od Melbourne), prowadzi przez niewielkie miejscowości takie jak Lorne, Apollo Bay czy Port Campbell i kończy w Allansford niedaleko Warrnambool – największego miasta wzdłuż drogi.

 

W czasie jazdy tą niezwykle malowniczą trasą będziemy podziwiać lasy deszczowe, rajskie, choć nie zawsze dostępne plaże oraz spektakularne klify. Jedną z najpiękniejszych i najbardziej rozpoznawalnych formacji skalnych mijanych po drodze jest Dwunastu Apostołów  są to wapienne kolumny wynurzające się z oceanu tuż przy brzegu. W 2005 roku w wyniku erozji mająca prawie 50 metrów wysokości skała runęła do wody na oczach wielu turystów, w 2009 zawaliła się kolejna pozostawiając siedem stojących kolumn. Odwieczna próba zawłaszczenia lądu przez żywioł stworzyła zapierający dech w piersiach krajobraz, który każe się zatrzymać, chłonąć jego ogrom, bezkres… zaniepokoić surowością, zachwycić pięknem. Żaden obraz tego nie odda, żadne zdjęcie…

 

Udostępnij