Jak obiecałam kilka tygodni temu, napiszę dziś parę słów o zaletach i wadach życia w Australii. Uprzedzam, iż będzie to wpis bardzo subiektywny 😉
Jak wiemy, Australia to duży kontynent, każdy stan różni się od siebie (np. pod względem warunków klimatycznych), będę więc pisać głównie z perspektywy Sydney.

No więc, za co kocham ten kraj?

POGODA

Prawie przez cały rok jest tu ciepło i słonecznie, ku naszej radości  omija nas więc: szaruga jesienna, chlapa, gołoledź, błoto, topniejący śnieg- odsłaniający czasem przykre niespodzianki w postaci rozmiękczonych psich odchodów, itp..

Jak się okazuje ma to ogromny wpływ na samopoczucie, nie istnieje tu coś takiego jak jesienna depresja, nie trzeba zakładać tony ubrań, żeby pójść do sklepu po bułki , po prostu wsuwasz klapki i wychodzisz:)

Większość czasu spędza się na zewnątrz, wiele osób uprawia sport, spożywa posiłki w ogrodach, parkach lub na plaży.

Zima w Sydney istnieje, ale na szczęście jest krótka i względnie przyjemna, przypomina polski, ciepły październik, zazwyczaj aby przetrwać, wystarczy polar lub sweter.

OCEAN

To jest to co kocham! W samym Sydney znajduje się około 100 plaż, i to nie byle jakich, a tych z najwyższej półki, z czystą, przejrzystą wodą i złotym piaskiem 🙂 Nie musimy więc czekać cały rok na wakacje, by pojechać w jakieś egzotyczne miejsce… rajskie plaże i słońce są na wyciągnięcie ręki, na naszym „podwórku”! Czyż to nie jest cudowne??:)

A najwspanialszą rzeczą jest to, że nie są one tak zatłoczone i głośne jak te, które widziałam w Europie, no może poza osławionymi i bardzo popularnymi wśród turystów Bondi Manly jednak wystarczy pojechać nieco dalej, poza granice miasta, by móc cieszyć się oceanem w samotności lub wąskim gronie najbliższych osób 🙂

3 BLISKOŚĆ NATURY

To jest kolejna rzecz, która zachwyca mnie w Australii, w obrębie centrum każdego miasta znajduje się duża liczba parków oraz ogrody botaniczne (wstęp oczywiście bezpłatny), można więc bez problemu delektować się lunchem w cieniu drzew i egzotycznych roślin podczas godzin pracy 🙂

Sydney położone jest w pobliżu wielu parków narodowych, nie trzeba więc zbytnio oddalać się od miasta aby doświadczyć niezwykłości i piękna dziewiczej przyrody. Na wyciągnięcie ręki są Góry Błękitne, busz, lasy deszczowe i ciągnące się kilometrami rajskie plaże! To wszystko w połączeniu z pogodą (patrz punkt 1) sprawia, że pomimo pracy i obowiązków czujemy się tu jak na wiecznych wakacjach!

4 MULTIKULTUROWOŚĆ

Australia to prawdziwy tygiel kulturowy, w samym Sydney używanych jest ponad 250 języków. Dzięki temu każdy tutaj jest u siebie, zachowując przy tym swoją odrębność, kulturę, zwyczaje i tradycje.

Mamy przyjaciół i znajomych z Wielkiej Brytanii, Irlandii, Austrii, Włoch, Niemiec, Filipin, Japonii, Hong-Kongu, USA oraz wielu innych miejsc i muszę przyznać iż jest to niezwykle rozwijające i ubogacające doświadczenie.

JEDZENIE 

Świeże owoce i warzywa są tu przez cały rok, do tego dochodzą ryby i owoce morza prosto z oceanu oraz dostęp do kuchni całego świata! Czego chcieć więcej…? 🙂

EDUKACJA 

Na przykładzie moich dzieci muszę stwierdzić, że system australijskiego szkolnictwa funkcjonuje znakomicie i w zasadzie potwierdza się to wszystko, o czym na ten temat czytałam wcześniej.

Szczególny nacisk położony jest na kreatywność, budowanie pewności siebie poprzez częstą prezentację swoich projektów oraz występy publiczne, umiejętność samodzielnego myślenia i rozwiązywania problemów, wczesną naukę szybkiego czytania bez sylabizacji, wymieniać można by wiele, ale jest to z pewnością temat na osobny wpis 🙂

Pisząc najogólniej, szkoła jest miejscem przyjaznym, a uczniowie chodzą tam chętnie 😉 Mając na uwadze przyszłość moich dzieci, niebagatelne  znaczenie ma również fakt, iż australijskie uniwersytety należą do światowej czołówki 🙂

ZAROBKI

Średnia zarobków w Australii jest wysoka, sporo ludzi ma tu swoje biznesy, a różnica pomiędzy pensją specjalisty z wyższym wykształceniem, a ogrodnika nie jest zawrotnie duża.

Jednym słowem, każdy człowiek, wykonując nawet najprostszą pracę może mieć spory dom, 2 samochody i fajne wakacje raz w roku.

LUDZIE 

Są na ogół mili, przyjaźnie nastawieni i uśmiechnięci, niby drobnostka, a jednak łatwiej i przyjemniej funkcjonuje się w takim społeczeństwie.

 

No dobrze, ale żeby nie było aż tak różowo, to teraz trzeba napisać o tym, za czym w Australii nie przepadam 🙂

 

ODLEGŁOŚĆ

Australię i Polskę dzieli kilkanaście tysięcy kilometrów, lot samolotem  trwa około jednej doby, do tego koszty podróży są niemałe. Siłą rzeczy, choćby w miarę regularne odwiedzanie rodziny  staje się nie lada wyzwaniem!

CENY NIERUCHOMOŚCI

Ceny domów i mieszkań, zwłaszcza w Sydney przyprawiają o zawrót głowy! Ludzie często zmuszeni są do kupna domu poza miastem, bo oczywiście im bliżej centrum tym drożej…

Dla przykładu: za nowo wybudowany (wykończony)  4 sypialniowy szeregowiec w odległości 5 km od centrum trzeba zapłacić… 1,8 mln AUD.

RÓŻNICA CZASU 

Nie jest to jakaś wielka wada , a jednak w praktyce bardzo utrudnia kontakt z rodziną i znajomymi w Europie, kiedy w Polsce świta, u nas jest wieczór i odwrotnie,  czasem rozmowy trzeba planować z dużym wyprzedzeniem, a o spontanicznych telefonach można zapomnieć 🙂

ROBALE

Teoretycznie powinnam napisać o pająkach i wężach… jednak poza odosobnionymi przypadkami bliskich spotkań (jedno z nich opisałam tutaj) nie traktuję ich jako poważnej wady wpływającej w jakimkolwiek stopniu na naszą egzystencję na Antypodach 🙂

Za to karaluchy to co innego, z całą pewnością można powiedzieć, że są irytujące, a do tego wielkie i latają ( czy to już nie jest lekka przesada?) Na szczęście nie zamieszkują  domów, ale czasem  „wpadają na drinka” (kuchnia, łazienka).

Najbezpieczniej jest mieszkać w nowym apartamencie lub szczelnym domu z siatką na oknach 🙂

Jaki jest bilans, zdecydujcie sami!:)

Udostępnij