Jakiś czas temu w samym środku australijskiej zimy wybraliśmy się na pięciodniową wycieczkę do Cairns, czyli okolo trzy tysiące kilometrów na północ od Sydney. Cairns to niewielkie miasteczko i samo w sobie raczej nie należy do zbyt atrakcyjnych, jednak bliskość rafy koralowej oraz najstarszych lasów deszczowych na ziemi przyciąga jak magnes żądnych wrażeń turystów z całego świata.

Niestety, nasza wyprawa nie była zbyt dobrze zaplanowana, gdyż decyzja o wyjeżdzie zapadła spontanicznie. Nie udało się więc zobaczyć wszystkich atrakcji jakie oferuje pólnocne Queensland.

Nic jednak straconego! Wrócimy tam niebawem, a póki co cieszymy się, że choć w niewielkim stopniu zdołaliśmy zasmakować w tych wyjątkowych cudach natury.

Atrakcją numer jeden była podróż historycznym pociągiem z Cairns do Kurandy (Kuranda Scenic Railway). Jest to przepiękna trasa kolejowa skonstruowana pomiędzy 1882 a 1891 rokiem  na wysokości 328 m nad poziomem morza. Prowadzi ona w głąb lasu tropikalnego, kolejka przejeżdza  przez 15 wyżłobionych w skałach tuneli oraz 37 mostów. Widoki po drodze są niesamowite, egzotyczna roślinność, malownicze wodospady… na trasie jest kilka przystanków, więc jest trochę czasu na spokojną kontemplację natury oraz zrobienie zdjęć 🙂

Kuranda to przeurocza  wioska  zagubiona w  lesie deszczowym, jej niewielkie centrum składa się z kilku kafejek, restauracji oraz straganów z pamiątkami, dziełami sztuki miejscowych artystów, wyrobami ze skóry krokodyli oraz lokalnymi produktami spożywczymi. Znajduje się tam również największa motylarnia na półkuli południowej (Australian Butterfly Sanctuary), gdzie można podziwiać ponad 1,500 kolorowych tropikalnych motyli zamieszkujących tereny północnego Queensland. Z Kurandy do Cairns wracaliśmy kolejką linową wznoszącą się nad  liczącym ponad 140 milionów lat lasem deszczowym … widoki niezapomniane!

Kolejnym punktem programu było zwiedzanie farmy krokodyli w Port Douglas, mogliśmy przyjrzeć się z bliska największym gadom na świecie – krokodylom różańcowym, zobaczyć w jaki sposób polują, odpoczywają oraz popływać z nimi w wodzie – oczywiście łódką 🙂 Dodatkową atrakcją było karmienie Kazuarów (nasze dzieci absolutnie wniebowzięte).  Spędziliśmy tam cały dzień, było warto, wrażenia niesamowite!

Kolejną i niestety już ostatnią atrakcją w ciągu naszego pobytu  była wyprawa statkiem na Green Island w celu zobaczenia osławionej Wielkiej Rafy Koralowej/Great Barrier Reef. Zajmuje ona powierzchnię 340 tys.km2, a więc większą niż obszar Polski! Wiek rafy ocenia się na ponad 18 milionów lat, a niektóre  jej fragmenty mogą być nawet dwa razy starsze.

Wielka Rafa Koralowa  jest jedynym tworem naturalnym widocznym z kosmosu, a niesamowite bogactwo fauny przyciąga nurków z całego świata. No cóż, my niestety nurkami (jeszcze) nie jesteśmy ale wykupiliśmy rejs łodzią podwodną ze szklanym dnem i conieco mogliśmy zobaczyć 🙂 Każdy uczestnik wycieczki miał również możliwość podziwiania rafy podczas pływania oraz snurkowania wypożyczając potrzebny sprzęt (okulary, rurka, płetwy) na statku.

Nasza pięciodniowa wyprawa, choć bardzo krótka była fantastycznym przeżyciem, północne Queensland to miejsce wyjątkowe nie tylko na mapie Australii ale i świata. Tam bowiem spotykają się ze sobą najstarszy las deszczowy – Daintree Rainforest oraz największa i najbardziej zróżnicowana rafa koralowa na świecie, oba obiekty wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Udostępnij