Podczas gdy w Polsce powoli zaczyna się ochładzać w Australii nadchodzi czas na wiosnę, to chyba moja ulubiona pora roku. Za 2 tygodnie przywitamy wiosnę oficjalnie, ale juz od jakiegoś czasu da się odczuć powiew łagodniejszego, bardziej wilgotnego powietrza, ranki i wieczory są coraz cieplejsze ale wciąż rześkie.

Wszystko wokół kwitnie, Jacaranda pokrywa się fioletowym kwieciem, ptactwo jakby głośniej krzyczy… z oddali słychać chichot Kookaburra i wtedy dobitniej dociera do mnie fakt iż oto jestem w Australii, bo w żadnym innym miejscu na ziemi nie mogłabym tego usłyszeć 🙂

Udostępnij